Komu była potrzebna ta potworna męka, przez którą przeszedł On w Wielki Piątek? Dlaczego właśnie przez Jego mękę i śmierć dokonało się nasze odkupienie? W Liście do Filipian czytamy, że „Chrystus Jezus stał się posłuszny aż do śmierci – i to śmierci na krzyżu”, a więc śmierci szczególnie haniebnej i okrutnej.
Wzmiankę, że „stał się posłuszny aż do śmierci”, niektórzy zupełnie opacznie zrozumieli, że to Bóg Ojciec zażądał od swojego Syna tak krwawej ofiary. Niektórzy odważyli się nawet bluźnierczo oskarżać Boga o okrucieństwo – że jest On jakoby aż tak małostkowy, iż nie chciał dać się przebłagać zwykłym ludzkim prośbom, ale potrzebna Mu była krew i męczarnia własnego Syna. Aż do tego stopnia można się pogubić, nie wiedząc, czym naprawdę było posłuszeństwo Pana Jezusa wobec swojego Ojca.
Otóż do tego, żeby słuchać Boga i być Mu posłusznym, Pismo Święte wzywa nas wielokrotnie. W Ewangeliach jak refren powtarzają się słowa: „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”. Bo niestety, z tego, że słuchamy słowa Bożego, nie wynika, że je słyszymy. Również Stary Testament jest pełen wezwań do posłuszeństwa Panu Bogu. Wiele też tam Bożych ostrzeżeń – jak to czytamy w Psalmie 81 – że jeżeli nie będziemy Mu posłuszni, wówczas On pozostawi nas twardości naszego serca: „niech postępują według swych zamysłów!”
Panu Bogu – przecież dla naszego dobra! – chodzi przede wszystkim o to, żebyśmy naprawdę usłyszeli te dwa Jego przykazanie:
„Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (Mk 12,38).
Owszem, na szczęście nie jest z nami tak, że to wezwanie do miłości po prostu lekceważymy. Nie da się jednak ukryć, że wskutek naszej grzeszności nasza miłość jest marna i byle jaka: „Miłość wasza podobna do chmur na świtaniu albo do rosy, która prędko znika” (Oz 6,4).
Liturgia Wielkiego Piątku rozpocznie się o godz.18.00