Dla Ciebie … kim jestem?????
W dzisiejszej ewangelii mamy opis – jak mi się wydaje – jednego z najważniejszych wydarzeń zbawczej misji Chrystusa. Oczywiście najważniejsze jest ustanowienie Eucharystii, oraz Męka i Śmierć Chrystusa na krzyżu, ale dzisiejsza Ewangelia przynosi nam opis ustanowienia Kościoła i ustanowienia Piotra skałą, na której ten Kościół ma być zbudowany.
Jest to opis wydarzenia, które miało miejsce w okolicach Cezarei Filipowej. Dzisiejsze Banias, zwane za czasów Jezusa Cezareą Filipową, leży u źródeł rzeki Jordan. Czczono tu niegdyś pogańskiego bożka natury o imieniu Pan. (grecki bóg opiekuńczy lasów i pól, strzegący pasterzy oraz ich trzód. W rzymskim panteonie bogów Pan utożsamiany był z Faunem lub z bogiem lasów Silvanusem.)
Herod Wielki wystawił tu świątynię ku czci Augusta, natomiast jego syn Filip rozbudował miasto i nadał mu nazwę Cezarea.
Ewangeliści umieszczają w tym miejscu rozmowę Piotra z Jezusem, podczas której Jezus oznajmia przyszłemu papieżowi: „Ty jesteś Piotr, czyli Skała, a na tej skale zbuduję mój Kościół i bramy piekieł go nie przemogą”.
Wyznanie to musiało wybrzmieć bardzo dobitnie w tej niesamowitej scenerii. Już za czasów Jezusa bowiem leżały tu rozwalone ołtarze i zdruzgotane kolumny świątyń pogańskich bożków, których Żydzi utożsamiali z demonami. Jezus mógł wskazać na potężny Hermon, mówiąc do Piotra „Ty jesteś Skała, a na tej skale zbuduję mój Kościół”, a następnie pokazać na gruzowisko pogańskich świątyń, kończąc wypowiedź: „a bramy piekieł go nie przemogą”
Jednakże zanim Chrystus wypowiedział te słowa do Piotra zadał Apostołom dwa pytania:
Pytanie pierwsze, zadane przez Jezusa pod Cezareą Filipową: „za kogo uważają mnie ludzie” jest ustawicznie zadawane przez wieki, każdemu pokoleniu i każdej epoce. Jezus, nie przestaje być osobą niepokojącą i intrygującą. Ale nie to pytanie jest najważniejsze. I Sam Jezus jakby nie przywiązuje wagi do odpowiedzi dawanych przez Apostołów na to pierwsze pytanie. Ludzie uważali go wtedy za Jana Chrzciciela, Izajasza, Jeremiasza lub innego z proroków. Tak jest i dzisiaj, wielu uważa go za kogoś nadzwyczajnego, za guru, przywódcę, rewolucjonistę, lub za kogoś kto przeszkadza, zawadza, nie daje spokoju i kogo należy się pozbyć, lub o kim nie należy zbytnio przypominać, albo o kim lepiej zapomnieć, wymazać z pamięci, aby nie przeszkadzał, nie zawadzał, nie zadawał niepokojących pytań, tak właśnie jak Jan Chrzciciel, Izajasz, Jeremiasz..
Daleko ważniejsze jest jednak pytanie drugie, postawione wprost Apostołom i stawiane każdemu z nas osobiście: „A ty, za kogo mnie uważasz??? Dla Ciebie, kim jestem????” I na to pytanie trzeba sobie koniecznie jasno odpowiedzieć. Tu nie można zbyć sprawy wzruszeniem ramion, bo nawet ten gest ma swoje znaczenie i już jest odpowiedzią …
Od odpowiedzi na pytanie drugie: „A wy za kogo Mnie uważacie?” zależy, czy i jak przyjmiemy prawdę o utworzeniu Kościoła przez Chrystusa: „Ty jesteś Piotr czyli Skała i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą.”
Podejrzewam, że to właśnie dla tych którzy mają kłopot z odpowiedzią na pytanie „Kim jest dla nich Jezus Chrystus?” Kościół jest nieporozumieniem, skandalem, organizacją opresyjną. I to chyba dlatego właśnie mamy dzisiaj tak wiele „apostazji”.
„Kto odchodzi z Kościoła z powodu zachowania księży albo biskupów tak naprawdę nigdy do niego nie wszedł z powodu Jezusa”. „W Kościele nie jest się dla księży i biskupów tylko dla Boga”. Nieporozumieniem i uproszczeniem jest bowiem stwierdzenie, że to postępowanie takiego lub innego księdza czy biskupa jest powodem skandalu i zgorszenia. Gdyby tak rzeczywiście było, to trzykrotne zaparcie się Piotra powinno być skandalem i powodem do odejścia wszystkich, którzy chodzili za Jezusem. Jeśli bowiem bramy piekielne nie przemogą Kościoła, to tym bardziej nie mogą go zniszczyć skandaliczne zachowania księży czy biskupów.
Czy obrażam się na całą pocztę dlatego, że panienka z okienka pocztowego była nieuprzejma lub – powiedzmy dlatego, że – listonosz okradł mój list? Czy dokonuję „apostazji” ze wszystkich sklepów Biedronki, bo w jednym sklepie kasjerka mnie oszukała lub się pomyliła?
Czy nie jest raczej tak, że współczesny człowiek zdaje się mówić: „jeśli Bóg i Kościół nie stosuje się do moich kaprysów, albo nie spełnia moich oczekiwań, to ja się na niego po prostu obrażę”.
Jeśli bowiem Chrystus jest dla mnie: „kimś, kto przeszkadza, zawadza, nie daje spokoju, kogo należy się pozbyć, lub o kim nie należy zbytnio przypominać, albo o kim lepiej zapomnieć, wymazać z pamięci, aby nie przeszkadzał, nie zawadzał, nie zadawał niepokojących pytań, to wtedy oczywiście Kościół jest dla mnie zgorszeniem.
Ci, którzy wierzą w Chrystusa, dla których Chrystus jest Mesjaszem, nie mają problemu z zaakceptowanie boskości Jego Kościoła, mimo skandalicznego zachowania Piotra.
Z niejakim zdumieniem, a nawet przerażeniem słuchałem kiedyś znajomego księdza, który próbował nam udowodnić, że Chrystus jest dla nas, dla katolików „opcją” i my jako księża nie powinniśmy innym Chrystusa narzucać, a jedynie proponować. Kilka dni później przeczytałem w Ewangelii, bardzo jednoznaczne stwierdzenie samego Chrystusa: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.”( J 14:6) i uświadomiłem sobie fundamentalną prawdę, że Chrystus jest dla mnie, nie opcją, nie propozycją, ale jedyną szansą !!!
Oczywiście, że nie powinienem nikomu Go narzucać, ale mam być świadkiem. I to świadkiem wiarygodnym nie w słowach, ale w stylu życia, w zachowaniu, w moim stosunku do drugiego człowieka, w moim stosunku do rzeczy materialnych, do dóbr doczesnych …
A dla Ciebie, kim jest Jezus Chrystus?
Pytanie zostało postawione: „Kim jest dla mnie Jezus Chrystus”
Czy moją odpowiedzią będzie tylko obojętne wzruszenie ramionami?