Czasem zdarza się, że nie czujemy wyraźnie obecności Boga w naszym życiu. Wydaje się nam, że jest gdzieś daleko.

W takich właśnie momentach Pan szczególnie nam okazuje swoje zaufanie. W przypowieści o zagubionej owcy zwykliśmy skupiać się na tej jednej, która uciekła. Co zaś z pozostałymi owcami? Pasterz je opuścił, zostawił same, a poszedł szukać tej, która wymknęła się z własnej woli. Jak mogły się one czuć? Opuszczone? Zagrożone? Nic bardziej mylnego. Dobry Pasterz okazał swojej trzodzie ogromne zaufanie, gdyż stwierdził, że już do tego dojrzały.

Podobnie zachował się Mojżesz w pierwszym czytaniu, który opuścił lud Izraela, aby rozmawiać z Bogiem. Różnica między owcami z Ewangelii, a Izraelitami z czytania z Księgi Wyjścia jest taka, że te pierwsze cierpliwie i z ufnością czekały na powrót pasterza, a Ci drudzy szemrali i sprzeniewierzyli się swojemu Panu.

W ten sam sposób na początku zachował się starszy syn z przypowieści o synu marnotrawnym nazywanej także przypowieścią o Ojcu Miłosiernym. Ojciec wiedział, że młodszy syn potrzebował dużo uwagi i opieki. Potrzebował, aby okazać mu miłość, aby przywrócić mu godność synowską. Starszemu synowi okazał także wielkie zaufanie. Uważał, że ten zrozumie tą potrzebę, że przebywając z Ojcem nabrał dość mądrości, aby zrozumieć jego miłosierne zachowanie wobec tego, który jego zaufanie zdradził.

Nie wiemy jak zachował się starszy syn po tym, jak Ojciec wyjaśnił mu swoje postępowanie. Myślę więc, że każdy z nas może się postawić w jego miejscu.

Prośmy naszego Pana, abyśmy pouczeni przez Miłosiernego Ojca nie szemrali przeciw Niemu jak Izraelici lecz, tak jak jego owce okazali się godnymi zaufania którym obdarzył nas Pan.